|
Gdy byłam małą dziewczynką strasznie żałowałam ze o Łodzi nie ma żadnej legendy. No bo jak to: Kraków ma swoja, Warszawa ma swoją, a o Łodzi nic? Nieco później odkryłam, że to NIC jest fascynujące i jedyne w swoim rodzaju. I tak zaczęłam się interesować historią Łodzi, poszukując w każdym jej miejscu czegoś wyjątkowego. Zdarzało mi się na przykład, że wchodząc w bramę jakiegoś podwórka zastanawiałam się, jacy ludzie kiedyś tam żyli, co przeżywali, co myśleli. Czy lubili tam mieszkać i jak, to dziś zdewastowane podwórko, wyglądało kiedyś. Może było piękne? Poczułam wtedy że to miasto CZYMŚ przyciąga.
Odkąd zorientowałam się ze w Łodzi jest COŚ godnego uwagi, zawsze starałam się to COŚ jakoś zdefiniować. Niekiedy mówiłam o magii tego miejsca, innym razem o niepowtarzalnym jego klimacie, etc. Same banały. Szukałam dalej. W prasie powstało już sporo dobrych, ale takich samych artykułów: o tym, że Piotrkowska pięknieje, o tym, że puby, ze Łagiewniki, o tym, że dekadencki klimat, etc. Jednak żadna z tych odpowiedzi mnie nie satysfakcjonowała, ponieważ nie wskazywała na pytanie, CO W ISTOCIE świadczy o niepowtarzalności Łodzi? Tak było aż do momentu, gdy ktoś niedawno powiedział o Łodzi bardzo mądre słowa: że jest to miasto w które trzeba coś z siebie dać. Dawanie...Często nie doceniamy tego aspektu, chcąc żyć w miejscach gdzie można brać i czerpać do woli. Tak jest z pewnością łatwiej. Ale czy lepiej? W filozofii jednym z najważniejszych podziałów jest podział na podmiot i przedmiot. Podmiotem jest człowiek myślący, świadomy, nie bojący się zadawania pytań. Podmiot cechuje się tym, że się samookreśla. Jego atrybutem jest wolność. Przedmiot zaś jest zawsze tym, czym jest. Ma z góry zadaną naturę. Nie można tu mówić zatem o jakiejkolwiek refleksji, stawianiu pytań, krytyczniej postawie wobec świata, a w konsekwencji o wolności. Przedmiot jest elementem biernym. Ze swej natury przyjmuje rzeczywistość taką, jaka ona jest. Wystarczy, że zaspokojone są jego podstawowe potrzeby. Aby lepiej to rozróżnienie zobrazować, można wyobrazić sobie krówkę na łące. Skubie sobie trawkę, słoneczko świeci, jest fajnie. Ma co jeść, ma co pić, żyje z dnia na dzień życiem przyjemnym lecz płytkim. Mówi się ze filozofia pozwoliła człowiekowi na przejście od przedmiotu do podmiotu. Poprzez zadawanie pytań, dawanie z siebie, kształtowanie świata choćby w zakresie, który da się wyrazić jedynie za pomocą setnych ułamka, człowiek zyskał i zyskuje podmiotowość. Z drugiej jednak strony, należy pamiętać, że każdy podmiot może się uprzedmiotowić... Wydaje mi się, że wspomniana przeze mnie myśl dotycząca Łodzi, nawiązuje do tego podziału. Są ludzie, w których życiu dawanie nie odgrywa zbyt dużej roli. „Skubią swoją łączkę” i żyje im się świetnie. Wyprowadzają się do pięknych miast oferujących tak wiele i wtapiają się w istniejący system. Nie ma w tym oczywiście niczego złego, jednak, można stracić w ten sposób możliwość realizacji i wyrażania siebie w czymś ważnym. Poza tym, tam, we wspaniałych miastach, takich ludzi, którzy codziennie występują z jakąś inicjatywą, coś chcą z siebie dać są dziesiątki, a może nawet setki tysięcy. Giną zatem w tłumie setek tysięcy innych, podobnych do nich. Giną również ich pomysły, ich inicjatywy a ich głos jest zagłuszany przez glosy takich jak oni. Tu, w Łodzi jest inaczej. Jest takie powiedzenie: lepiej być dużą rybką w małym stawie, niż małą rybką w wielkim stawie. W porównaniu do Londynu, niewiele jest do "wzięcia". Nie mamy Hyde Parku, tylu galerii, zabytków takiej klasy, takiej różnorodności. Ale dając coś z siebie kształtuje się to miasto w taki sposób, że wyraźnie jest w nim cos "ze mnie". A to chyba ogromna wartość. Nawet w najpiękniejszym mieście życie może być jałowe i puste, jeśli się tylko bierze. Gdy więc teraz słyszę pytanie: „a właściwie czemu lubisz Łódź?”, znam już odpowiedź. Łódź przedstawia dla mnie możliwość dania czegoś znaczącego, co jest bardzo MOJE i bardzo dla mnie ważne. Oraz świadomość, że ten przekaz, bez względu na to w jakiej formie będzie się wyrażać, gdzieś dotrze, nie trafi w próżnię, bądź nie zniknie wśród setek innych inicjatyw. Właśnie to Łódź ma do zaoferowania: tu zawsze tak było, zarówno w epoce wielkich fabrykantów, jak i dziś. Wciąż istnieją ogromne możliwości kształtowania tego miasta SOBĄ. Rzecz już chyba rzadko spotykana w świecie, szczególnie tam, gdzie wszystko ma swoje miejsce, gdzie pozostała już tylko rola trybiku w maszynie. |