|
Polskie miasta stały się biznesowymi firmami. Ich cel, to przyciąganie inwestorów.
Jeszcze kilka lat temu Łódź nie była dla nikogo konkurencją. Mało kto chciał tu inwestować, niewielu walczyło ze złą sławą miasta szarego i nie mogącego się pozbierać po upadku przemysłu lekkiego. Wreszcie jest inaczej. Łódź? - Dużo inwestycji, rozwijające się lotnisko - słyszymy w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, która odpowiada za przyciąganie do Polski inwestorów. - Łódź stała się aktywna i walczy o swoje i dobre imię. Porównywani jesteśmy do Wrocławia. Dwa, trzy lata temu nie dorastaliśmy mu do pięt, teraz zaczynamy gonić. Oba miasta chcą przyciągać te same inwestycje - z branży AGD oraz centra usługowe. Wrocław zyskał już potentatów od kuchenek, pralek i lodówek. Zainwestował tam Whirlpool, Electrolux i LG Electronics. Dzięki temu ma największy w Polsce klaster z tej branży. Mimo to właśnie w Łodzi ulokował się Indesit i Bosch i Siemens. A AGD jako branżę kluczową dla Łodzi zapowiedzieli doradzający miastu eksperci z McKinsey&Company. Już jest w Łodzi 12 firm AGD, a do końca roku ma być aż 20! Inwestorów produkcyjnych kusi tania siła robocza oraz atrakcyjne działki. Łódź, za namową McKinseya, stworzyła bazę terenów. Współpracuje też z deweloperami, apeluje do prywatnych właścicieli dużych działek. Chętnie pomoże w ich sprzedaży - wszystko po to, by zadowolić inwestora. Wrocław ma inny pomysł. Utworzył Agencję Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która zrzesza siedem gmin. Dzięki temu, jak mówi Paweł Panczyj, jej prezes, inwestorowi od razu pokazuje się ok. 15 atrakcyjnych działek zamiast kilku w samym Wrocławiu. Inna sprawa, o którą rywalizujemy, to centra usługowe. Te lokują się tam, gdzie jest dużo wykwalifikowanych ludzi. A Łódź i Wrocław to miasta akademickie. Oba mają po 20 tys. absolwentów rocznie. Łódź chętnie się na liczbę studentów powołuje. Ale nie próbowała bezpośrednio trafić do młodych. - A tu trzeba przekonać studentów, że w tym mieście mają perspektywy. Pokazać pracę i mieszkania - mówi prezes Panczyj. Na to właśnie powoływał się Wrocław, który jeździł po polskich uczelniach i zachęcał młodych do przeprowadzki. Coraz aktywniej łodzianie zachęcają za to inwestorów. Proponują na przykład przeszkolenie absolwentów, specjalnie do potrzeb firmy. Za taki kurs inwestor nawet nie będzie płacił, bo miasto wystąpi o pieniądze z Unii Europejskiej. Wrocław też nie próżnuje - tworzy system komputerowy, który monitoruje rynek pracy. Pokaże, jakie zawody będą potrzebne w najbliższych latach. - Będzie można dostosować programy nauczania - mówi prezes Panczyj. Atuty Łodzi i Wrocławia to także komunikacja. Przynajmniej ta planowana. Łódź - wiadomo - ma leżeć nieopodal przecięcia autostrad. Ale i Wrocław jest dobrze położony. Już w przyszłym roku nową autostradą będzie skomunikowany z Berlinem i Dreznem. Słusznie więc zaprasza firmy, które są nastawione na eksport. Oba miasta walczą też o lotniska. Nasze jest daleko z tyłu, ale na przykład bilety na samoloty Ryanaira sprzedają się tak samo dobrze jak we Wrocławiu. Potencjał więc jest, brakuje infrastruktury. Gdyby w Łodzi znalazły się pieniądze na nowy terminal, mielibyśmy szansę na bazę Ryanaira w Łodzi. Regułą stało się, że prezydenci miast jeżdżą po świecie. - Za dużym inwestorem pojechaliśmy nawet do Indii - mówi Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi. Tam łodzianie spotkali się z firmą KPIT Cummings, która chce w Polsce otworzyć centrum usług informatycznych i księgowych. Zaraz po łodzianach do Indii pojechał prezydent Wrocławia. Przekonywał, że lepszym miejscem dla KPIT jest Wrocław. Jak, to tajemnica. W każdym razie, choć miasta zapewniają, że grają fair, sporo chwytów jest dozwolonych. Wrocław chce na przykład zaskakiwać nowoczesnością, a nawet awangardą. Dla inwestora, na którym miastu bardzo zależało, nakręcił film. - Specjalnie dla niego, często pojawia się jego nazwa. Obraz jest dowcipny, z humorem pokazuje atuty miasta. Gdy zaprosiliśmy inwestora na projekcję, był mile zaskoczony - opowiada Tomasz Gondek z ARAW. Oprócz bezpośrednich rozmów z inwestorami, ważna dla miast jest promocja, tworzenie dobrego wizerunku. Wrocław reklamuje się pod hasłem "Teraz Wrocław". Są billboardy i strona internetowa. - Choć hasło Ziemia Obiecana jest mi dobrze znane. Czyli jest skutecznie wpajane Polakom - chwali prezes Panczyj. Sprawdzianem dla obu miast będzie inwestycja KPIT Cummings. Hindusi mocno byli zainteresowani Wrocławiem. Jeśli Łódź przejmie tę inwestycję, będzie to jej duży sukces. |