|
„Wolność jednej jednostki nie może odbywać się kosztem innej” – to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy gdy stojąc na przystanku tramwajowym niemal udusiłem się od dymu papierosowego. Pogoda była pod psem, padało, wiało a mimo to wolałem czekać na tramwaj, nie pod wiatą, a pod gołym niebem. Dlaczego to ja miałem moknąć?
Najgorsze jest jednak to, że kiedy podjechał tramwaj, pan palący do tej pory pod wiatą, stanął w tłumie przy drzwiach, zaciągnął się po raz ostatni, wyrzucił niedogaszonego papierosa na chodnik a cały dym wypuścił z płuc kiedy drzwi zostały już zamknięte. Niestety nie był to odosobniony przypadek. Takie sytuacje mają w Łodzi charakter ciągły. Co kilka sekund przeplata się w moim życiu osoba, która wbrew mojej woli uszczęśliwia mnie dymem z papierosa. Na spacerze w parku, mijając przechodnia na ulicy, wciąż jestem napastowany przez wszechobecny dym. Jak by tego było mało łódzkie ulice pokryte są pomarańczową warstwą petów. Dlaczego mamy to tolerować? Czy Łódź nie może być pierwszym w Polsce miastem, w którym wprowadzony zostanie zakaz palenia w miejscach publicznych? Ja uważam, że może się tak stać. Jednak wymagać to będzie ogromnego zaangażowania ze strony władz miasta oraz egzekwowania tych przepisów przez społeczeństwo i odpowiednie służby. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że opór materii będzie znaczny. Mimo wszystko nie możemy pozwolić aby inni sprawiali że czujemy się źle w naszym ukochanym mieście. Zakaz palenia w miejscach publicznych może sprawić że Łodzianie będą się czuli wyjątkowo a o Łodzi zacznie mówić się pozytywnie, także poza jej granicami. |