|
[Gazeta Łódź] Do zobaczenia już w czwartek |
|
|
|
Autor Izabella Adamczewska
|
|
czwartek, 12 styczeń 2006 |
|
Strona 1 z 4 Mamy w Łodzi międzynarodową imprezę związaną z modą! Na Galę Dyplomową Barbary Hanuszkiewicz przyjechały projektantki z Londynu i Brighton.
Słowo "międzynarodowa" padło po raz pierwszy rok temu, na jubileuszowej edycji imprezy. - Musiałam spełnić obietnicę. Wybrałam Anglię, bo lubię sposób, w jaki wyspiarze patrzą na modę - wyjaśnia profesor Barbara Hanuszkiewicz, pomysłodawczyni i organizatorka Gali Dyplomowej. Niewiele myśląc, wsiadła w czerwcu do samolotu i odwiedziła angielskie uczelnie. Wykładowcy z University of Brighton obiecali wybrać najlepsze kolekcje dyplomowe młodych projektantów. A studentów z prestiżowego Royal College of Art w Londynie pani profesor zwerbowała z lokalnego magazynu o modzie. Teczka z dokumentami, listami i faksami puchła, trzeba było szukać sponsorów i dogadywać się z liniami lotniczymi. Dobre wieści przyszły na Gwiazdkę: wiadomo było, że międzynarodowa gala wypali. Anglików zgodziła się finansowo wspomóc British Council. Przy okazji firma dodała też branżowy kurs językowy w Londynie dla najlepszego polskiego projektanta. - Chcesz coś osiągnąć, wszystko musisz wychodzić sam - kwituje Hanuszkiewicz.
Gala Dyplomowa zaczynała jako lokalna akademicka impreza. Na zaimprowizowanym wybiegu studenci ASP po raz pierwszy prezentowali swoje kolekcje - na początku dla szkolnej widowni. Potem gala wyprowadziła się ze szkolnej auli do Centralnego Muzeum Włókiennictwa. Dwa lata temu zyskała rangę ogólnopolską - odtąd do Łodzi przyjeżdżają też absolwenci krakowskiej Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. - Ściągnięcie absolwentów uczelni z innych państw daje gali samodzielność na tle podobnych imprez. To zupełnie nowa formuła i otwarcie bramy na świat - uważa Hanna Gajos, szefowa i wydawca pisma branżowego "Rynek Mody".
Angielkom bardzo podoba się w Łodzi. Choć próby pochłaniały mnóstwo czasu, zdążyły już pobiec na Pietrynę. A Lyndsey Scott, która przyleciała z chłopakiem, była na romantycznej kolacji w Esplanadzie. - Zwiedzanie zostawiamy na piątek. Jesteśmy zachwycone dobrą organizacją imprezy - mówią zgodnie Hannah Wood, Rachele Simms i Adele Jeffs z uczelni w Brighton.
Polska gościnność nakazała Hanuszkiewicz umieścić Angielki w pierwszej części pokazu. - Różnicy poziomu pomiędzy angielskimi a polskimi uczelniami nie ma. Prace z łódzkiej ASP są bardziej kolorowe. A te z Londynu i Brighton cechuje specyficzny angielski humor. Na wybiegu będzie można zobaczyć na przykład nieśmiertelny melonik - zachwala profesor Hanuszkiewicz.
Gala potrwa około półtorej godziny. Ponieważ impreza jest też konkursem, po prezentacjach będzie czas na debatę jury. Do rozdania jest ponad dwadzieścia nagród - więcej niż uczestników. Debiutantów chętnie wspierają łódzkie firmy odzieżowe i tekstylne. Oprócz nagród finansowych można wygrać dodatki krawieckie czy tkaniny.
Organizatorzy liczą na pięciuset gości. Na widowni usiądą nie tylko przedstawiciele szkół projektowania, ale i ludzie z branży. Ci ostatni zapolują na utalentowanych projektantów. - Wysyłamy studentów na łódzką imprezę, bo mają szansę się wypromować. Wielu dostaje potem pracę - mówi Joanna Gaweł, szefowa krakowskiej Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru.
Hanuszkiewicz: - To nie koniec. W przyszłym roku zaproszę też projektantów z Hiszpanii.
|