spacer.png, 0 kB
Start arrow Archiwum przeglądu mediów arrow Ogólne arrow [Gazeta Łódź] Debata w "Gazecie"
Czy wiesz, że...
W Łodzi znajduje się największy Cmentarz Żydowski w... całej Europie. Zajmuje on powierzchnię 42 ha. Znajduje się tam 180 tys. grobów, 65 tys. macew.
spacer.png, 0 kB spacer.png, 0 kB

[Gazeta Łódź] Debata w "Gazecie" Drukuj E-mail
Autor Joanna Blewąska, Piotr Anuszczyk   
poniedziałek, 08 maj 2006

Łodzianie chcą mieszkać w fajnym mieście. Chcą tego i mieszkańcy, i wielcy inwestorzy, którzy mają się do miasta przeprowadzić. Co zatem zrobić, by Łódź była atrakcyjna?

O przyszłości Łodzi rozmawiali wiceprezydent Marek Michalik, władze Uniwersytetu Łódzkiego i Politechniki Łódzkiej, Sławomir Lachowski, prezes BRE Banku, oraz szefowie łódzkich firm Ericpol Telecom i AMG.net.

Uczelnie daleko od firm

Goście zgodzili się, że teraz jest bardzo ważny moment dla miasta. Bo wszyscy konkurenci - Wrocław, Katowice, Poznań - aktywnie walczą o nowe inwestycje. Skutecznie zachęcają też do zamieszkania w mieście wykwalifikowanych pracowników. A właśnie ludzie są dla firm najważniejsi. - Gdy mBank tworzył centrum informatyczne, ulokowaliśmy je w Łodzi, bo tu byli odpowiedni ludzie - opowiadał Sławomir Lachowski, prezes BRE Banku.

Tylko, że - jak przyznają firmy - teraz o pracowników nie jest już tak łatwo. - W milionowym mieście nie możemy znaleźć fachowców - powiedział Paweł Olszewski z AMG.net. - Często musimy edukować ludzi od początku, przekazywać im podstawy wiedzy.

Odpowiadał prof. Stanisław Bielecki, prorektor Politechniki Łódzkiej. - Mamy bardzo dobrych absolwentów, którzy nie mogą znaleźć pracy w Łodzi. Dlatego wielu wyjeżdża za granicę, gdzie są cenionymi fachowcami.

Jak to możliwe? - Nie ma dobrej współpracy firm z uczelniami - podsumowała Małgorzata Brzezińska, szefowa Instytutu Nowych Technologii.

Prof. Bielecki nie zgodził się ze zdaniem szefów firm, że uczelnie powinny kształcić pod konkretne zawody. - Muszą dawać szeroką wiedzę - powiedział. - A jeśli firmy chcą wychować sobie pracowników, powinny przyjmować ich na staże.

Każdy chce mieszkać w fajnym mieście

Jak promować Łódź. Na razie reklamuje się jako miasto taniej siły roboczej. Czy to nie gryzie się z przyciąganiem nowych technologii? - Po prostu pokazujemy inwestorom niskie koszty pracy - mówi Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi.

Prezes Lachowski uważa, że nie powinniśmy się wstydzić tego, co może być naszym atutem: - W Łodzi zarabia się mniej, ale niższe są też koszty utrzymania. Standard życia nie jest więc niższy niż w innych miastach.

Ale ważne, jak te informacje przekaże się inwestorom, i jaki sygnał pójdzie w Polskę. - Powinniśmy pokazywać, że mamy specjalistów, i mówić, że są efektywni, a nie używać słowa: tani - dodała Małgorzata Potocka, szefowa telewizyjnej Trójki.

Goście przyklasnęli Wrocławiowi za akcję przyciągania pracowników z Wielkiej Brytanii i Irlandii. - I bez względu na to, czy skończy się ona sukcesem, czy nie, mówi o niej cała Polska - dodał Piotr Wesołowski, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej".

- Właśnie takie rzeczy pokazują, że to miasto jest fajne - uważa prezes Lachowski.

Paweł Olszewski z AMG.net zaproponował: - Utwórzmy sieć hot-spotów (bezprzewodowy dostęp do internetu - red.) na całej ul. Piotrkowskiej. To byłaby dobra promocja miasta.

Prezydent Michalik przyniósł na debatę dobrą wiadomość: - Podpisaliśmy list intencyjny z nowym inwestorem. To firma Transition Technologies, która ma zatrudnić w Łodzi około stu informatyków.

Informacja wszystkich ucieszyła. Ale nie wystarczy zdobywać nowych inwestorów, trzeba też pomagać tym, którzy są. Ericpol Telecom to łódzka firma z krwi i kości. Piętnaście lat temu założył ją łodzianin, dziś zatrudnia ponad 600 osób. Otworzyła oddział w Krakowie. - Teraz chcemy w obu miastach wybudować nowe siedziby - opowiadał Marek Gajowniczek, dyrektor generalny Ericpol Telecom. - I powiem, jaka jest różnica między Łodzią a Krakowem. Kiedy potrzebowałem lokalu, w Łodzi napotykałem niechęć i brak zainteresowania. W Krakowie nie musiałem nikogo szukać. Tamtejszy Urząd Miasta sam mnie znalazł i przedstawił atrakcyjne oferty.

Podobne spostrzeżenia ma Sławomir Lachowski, prezes zarządu BRE Banku. Od kilku lat organizuje w Łodzi mBank maraton. Jest łodzianinem, więc zależało mu, by to w tym mieście były zawody. - Inne miasta same zabiegają o taki maraton. A w Łodzi usłyszałem, że chcę zablokować ruch w centrum.

A może wyburzyć wszystkie ruiny z centrum!

Dalsza część debaty dotyczyła terenów. Działki to zaraz po pracownikach decydujący czynnik o lokowaniu inwestycji. - A nam tego brakuje - przyznała Teresa Białecka-Krawczyk, dyrektor biura rozwoju przedsiębiorczości i miejsc pracy Urzędu Miasta Łodzi. - Inwestorzy pytają też o atrakcyjne biurowce.

- To kto ma je wybudować? - zapytał Paweł Olszewski z AMG.net. - Przecież to miasto ma największe możliwości zarządzania atrakcyjnymi gruntami.

Swoje zdanie przedstawiła Barbara Piegdoń-Adamczyk, redaktorka naczelna "Gazety Wyborczej Łódź". - We Wrocławiu, gdzie kierowałam "Gazetą" kilkanaście lat, władze chciały iść do przodu, nawet momentami wbrew społeczeństwu. W połowie lat 90. całkowicie przebudowano tam rynek, likwidując znajdujące się tam sklepy mięsne i pralnie. To były społecznie trudne decyzje, ale dziś wrocławski rynek to miejsce z klimatem, gdzie po prostu chce się być. A takie miejsca są magnesami również dla biznesu. A w Łodzi na każdym kroku w centrum miasta straszą ruiny kamienic. Stoją na bardzo atrakcyjnych działkach. Gdy widzimy ruderę przy al. Kościuszki, nie godzimy się z tłumaczeniem, że nie wiadomo, czyja ona jest. Miasto ma możliwości, by decyzjami administracyjnymi wymusić zagospodarowanie działki lub jej sprzedaż. Albo przynajmniej to, by nie była zagrożeniem dla przechodniów.

Sporo kamienic należy też do gminy. Właściwie jest ona największym w Polsce kamienicznikiem, podczas gdy np. Poznań wyzbył się takiego majątku. - Może gmina powinna sprzedać kamienice prywatnym właścicielom i czerpać korzyści z podatku od nieruchomości - zasugerował Krzysztof Apostolidis, biznesmen. - Gdy kamienice trafią w prywatne ręce, obudzi się tożsamość właścicieli. Będą bardziej związani z Łodzią i zadbają o swoje otoczenie.

Kolej, lotnisko, drogi potrzebne od zaraz!

Zanim inwestor postawi w Łodzi fabrykę, musi tu dojechać, by poznać proponowane mu warunki. I często już sam dojazd okazuje się poważną barierą. Do Łodzi komfortowo można się dostać jedynie samolotem. Wielu inwestorów skazanych jest na dwugodzinną tułaczkę taksówką z Warszawy. Autostrady i szybka kolej dopiero zaczynają powstawać. - Potrzebujemy ich jak powietrza, bez nich dalszy rozwój nie będzie w ogóle możliwy - mówi Apostolidis. Wtórował mu dyrektor Gajowniczek: - Nie ma się tu jak dostać, a szkoda, bo Łódź to dobre miejsce, by zostać na dłużej.

Remont trasy Łódź - Warszawa już się zaczął, ale na jego zakończenie poczekamy nawet kilka lat. - Mieliśmy już dwóch łódzkich premierów. A dróg jak nie było, tak nie ma - zauważyła dyrektor Potocka. Zdaniem przedsiębiorców nie można też stale oglądać się na to, jakie inwestycje dofinansuje rząd, ale samemu starać się rozwinąć to, co już mamy. - Nie zasłaniajmy się w kółko Warszawą. Sami zawaliliśmy wiele ważnych spraw. Cztery lata temu mówiliśmy o lotnisku. I gdzie jest dzisiaj Kraków, a gdzie Łódź? Z Balic latają miliony pasażerów, a z Łodzi tylko tysiące. Łódzkie lotnisko ma trzyletnie opóźnienie - podsumował prezes Lachowski.



Marek Gajowniczek, dyrektor generalny Ericpol Telecom

Na początku rozwoju firmy nie są potrzebne wielkie inwestycje, ale wykwalifikowani ludzie. Tymczasem gdy szukamy pracowników, to mają oni zapał, ale nad ich wykształceniem i przygotowaniem do pracy trzeba jeszcze popracować.

Sławomir Lachowski, prezes zarządu BRE Banku SA

Warto doceniać i promować w Łodzi małe, ale dobre firmy. Przecież zespół mBanku na początku liczył zaledwie kilka osób. Miasto nie musi się koncentrować na stworzeniu centrum finansowego czy innego, ale na tym, by każdemu przedsiębiorcy było tu dobrze.

Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi

Zakładamy, że w sektorze nowych technologii uda nam się do 2015 roku stworzyć 15 tys. miejsc pracy. Nasze zadanie na teraz to poznać potrzeby firm i dostosowywać do nich procesy kształcenia.

Prof. Stanisław Bielecki, prorektor Politechniki Łódzkiej

Nie bądźmy pesymistami. Łódź ma szanse na to, by tu tworzone były najnowocześniejsze technologie. Łódzcy naukowcy już mają wiele opatentowanych osiągnięć.

Małgorzata Brzezińska, prezes Instytutu Nowych Technologii

Zagrożeniem dla Łodzi jest to, że prezesi spółek wyjeżdżają z miasta. Bo wydaje im się, że to nieatrakcyjne miejsce.

Inwestor wchodzący do Łodzi musi wiedzieć, że są tu baseny, kryte korty tenisowe, pole golfowe czy szkoła międzynarodowa.

Teresa Białecka-Krawczyk, dyr. biura rozwoju przedsiębiorczości i miejsc pracy UMŁ

Chcemy stworzyć w Łodzi klub ambasadora. Należeliby do niego prezesi spółek i firm, które odniosły tu sukces. Prosilibyśmy ich, by zapraszali do Łodzi kolejne firmy.

Prof. Wojciech Katner, prorektor Uniwersytetu Łódzkiego

Łódź jako centrum nowych technologii to dla miasta priorytetowa sprawa. W realizacji tego pomysłu już pomagają stworzone dzięki offsetowi Centrum Innowacji i Akcelerator Przedsiębiorczości.

A dzięki debacie jestem bogatszy o wiele opinii i wiem, jak możemy ulepszać naszą działalność. Widzę też potrzebę lepszego kontaktu uczelni z przedsiębiorcami.

Krzysztof Apostolidis, biznesmen

Nowe technologie są ważne, ale nie mniej istotne jest uporanie się z bardziej przyziemnymi problemami jak brudne ulice, zaniedbane kamienice.

Gazeta Łódź

 
 
spacer.png, 0 kB

Logowanie

spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
  spacer.png, 0 kB

Forum na Fali