|
Z ankiet "Gazety" wynika, że łodzianie chcą porządku w mieście. Wydział gospodarki komunalnej robi pierwszy krok. - Chcemy walczyć z dzikimi wysypiskami śmieci, więc organizujemy pierwszą w Łodzi wystawkę - zapowiada Teresa Woźniak, dyrektor wydziału.
Najpierw były oględziny. Potwierdziło się niestety, że i tej wiosny podłódzkie lasy i pola pełne są śmieci. - Stare meble, materace, lodówki i opony ludzie wyrzucają, gdzie popadnie - mówi dyrektor Woźniak. Na uprzątanie dzikich wysypisk z budżetu miasta wypływa rocznie ponad 1,3 mln zł. Ale to syzyfowa praca, bo śmieci znów się pojawiają. - Dlatego postanowiliśmy zorganizować wystawkę - mówi Elżbieta Famulska, koordynator projektu. - Z naszych obserwacji wynikało, że największe problemy z odpadami wielkogabarytowymi mają mieszkańcy z osiedli domków jednorodzinnych. Dlatego pierwsza akcja będzie w części peryferyjnego osiedla Andrzejów. Wolontariusze zaczęli rozdawać mieszkańcom ulotki, zachęcające do udziału w przedsięwzięciu. "Uwaga! Jesteście pierwsi w Łodzi. Skorzystajcie!" - czytają mieszkający w kwadracie ulic Rokicińska, Dunikowskiego, Wieńcowa, Przylesie. Będą mogli pozbyć się wszystkiego, co zagraca im domy i piwnice: starych mebli, opon, zużytego sprzętu RTV i AGD. - Wystarczy, że w wyznaczonym terminie wystawią je przed swoją bramę. Pracownicy MPO zbiorą te przedmioty i za darmo wywiozą - mówi Famulska. - Rewelacja. To pierwszy pomysł urzędników, jaki naprawdę mi się podoba - mówi entuzjastycznie Henryk Kowalczyk, przewodniczący rady osiedla. - Zazwyczaj się o Andrzejowie zapomina. A my tu mamy lasy - piękne, ale bardzo zaśmiecone. Bardzo liczę na to, że dzięki wystawkom problem przynajmniej częściowo zostanie rozwiązany. Ale tylko wtedy, jeśli to nie będzie jednorazowa akcja. Pierwsza wystawka - w najbliższy wtorek. Później, przez trzy kolejne dni - w sąsiednich rejonach. Odwiedziliśmy wczoraj mieszkańców ul. Modrzejewskiej, od których we wtorek rozpocznie się akcja. - Tyle razy nie wiedziałam, co zrobić ze starymi meblami. Najczęściej paliłam nimi w piecu - mówi Maria Głuch. - Już zaczynam wyciągać z kątów rupiecie, żeby o niczym nie zapomnieć. Tadeusz Kruz ma w szopie stare materace i tapczan. - Teraz je wyrzucę - planuje. - Bardzo dobrze, że ktoś wreszcie wpadł na pomysł z wystawką. O mieszkańcach i śmieciach w Andrzejowie sporo wie Krystyna Ziętara, bo jest listonoszką i codziennie przejeżdża osiedle na rowerze. - Mają ludzie problemy ze śmieciami, bo ich wywóz jest bardzo kosztowny. Za każdą dodatkową puszkę trzeba płacić - opowiada. - Czasem się zdarza, że jedni drugim podrzucają worki ze śmieciami. A i do lasu wielu wozi. Może teraz się to zmieni. Urzędnicy podkreślają, że pracownicy MPO nie będą zabierać sprzed bram gruzu i innych odpadów poremontowych oraz codziennych śmieci. - Wystawka nie jest po to, żeby ludzie mieli więcej miejsca we własnych pojemnikach na odpadki - zaznacza Elżbieta Famulska. Aby informacja dotarła do wszystkich lokatorów, oprócz ulotek przygotowano też plakaty, które zawisną w sklepach. Dziś o wystawce usłyszą dzieci ze szkoły w Andrzejowie, a w niedzielę - wierni w kościele. Po pierwszej wystawce urzędnicy przeanalizują jej efekty. Jeśli będą dobre, podobne przedsięwzięcia obejmą w przyszłości całe miasto. Gazeta Łódź |