spacer.png, 0 kB
Start arrow Archiwum przeglądu mediów arrow Ogólne arrow [Gazeta Łódź] Straszny park Śledzia, czyli dwie historie o agresji
Czy wiesz, że...
Ulica Piotrkowska to najdłuższy w Europie trakt handlowy (ok. 4 km długości). Jej zamknięty dla ruchu kołowego odcinek (1,8 km) stanowi najdłuższy deptak w Polsce.
spacer.png, 0 kB spacer.png, 0 kB

[Gazeta Łódź] Straszny park Śledzia, czyli dwie historie o agresji Drukuj E-mail
Autor Anna Kołakowska   
poniedziałek, 15 maj 2006

W parku Staromiejskim grasują bandy chuliganów. Tuż przy reprezentacyjnej ulicy miasta i obok Manufaktury, która ma być wizytówką Łodzi.

Park Staromiejski, zwany popularnie parkiem Śledzia, to miejsce, w którym łodzianie lubią odpoczywać. Babcie przyprowadzają tu wnuki na spacer, przy stolikach szachowych emeryci ucinają sobie partyjki, zakochani przesiadują na ławkach. To w dzień, bo po zmroku lepiej trzymać się od tego miejsca z daleka. Do "Gazety" zgłosiło się dwóch łodzian, którzy boleśnie o tym się przekonali. Opowiedzieli nam wstrząsające historie o agresji.

Bili, żeby bić

Kilka dni temu 27-letni pan Krzysztof został skatowany w pobliżu parku Śledzia. - Zbliżała się godz. 23. Szedłem ze znajomym, z daleka zobaczyliśmy grupę młodych mężczyzn. Mogli mieć 20-23 lata. Byli ubrani na sportowo, nie wyglądali groźnie - relacjonuje. - Jednak gdy ich mijaliśmy, okazało się, że jest inaczej. Czterech mężczyzn zaczęło nas bić bez ostrzeżenia.

Pan Krzysztof zapewnia, że napastnicy nie chcieli papierosa, telefonu komórkowego, ani portfela. - Bili, żeby bić - opowiada. - Kolega upadł i dali mu spokój. Mnie tłukli przez kilka minut. Głównie po twarzy.

Zaatakowany zalał się krwią. Na koniec bandyci skonsultowali się i stwierdzili, że jednak zabiorą mu telefon komórkowy. - Powiedziałem, że oddam, żeby tylko przestali bić - mówi mężczyzna. - Zabrali telefon, odeszli. Chwilę później zobaczyłem, że wracają. Myślałem, że chcą mnie zabić. Okazało się, że idą zwrócić telefon. "Fajnie się z tobą biliśmy, to oddajemy"- powiedzieli.

Pan Krzysztof ma wielokrotne złamania nosa z przemieszczeniem, krwiak w lewym oku, rozcięty łuk brwiowy.

Policji nie zawiadomił. - I tak bym bandytów nie rozpoznał, bo byłem skupiony na zasłanianiu się przed ciosami - mówi. - Poza tym, gdyby nawet gdyby policjanci jakimś cudem ich zatrzymali, ci mogliby się później mścić. Bo prawo jest takie, że mogą poznać moje dane i adres.

Chcieli się sprawdzić

W pobliżu parku Śledzia bandyci napadli na 36-letniego pana Pawła. - Jechałem na rowerze ulicą Zgierską - opowiada. - Nagle zza drzewa wyskoczyło dwóch mężczyzn, zrzucili mnie z roweru, zaczęli bić i kopać. Kompletnie mnie zaskoczyli! Zabrali mi komórkę. Roweru nie wzięli. Pewnie za bardzo rzucałby się w oczy podczas ucieczki i nie można by go tak łatwo spieniężyć jak telefon.

Mężczyzna trafił na pogotowie ze złamanym nosem i poważnie uszkodzonym okiem. Przez miesiąc dochodził do siebie. - Ci bandyci szukali okazji do bitki, chcieli się przede wszystkim sprawdzić, a przy okazji ukraść telefon - uważa.

Pan Paweł nie zgłosił pobicia policji. - Wcześniej cztery razy prosiłem funkcjonariuszy o pomoc w innych sprawach. Przekonałem się, że to nic nie daje, a tylko bardziej się denerwuję.

Pan Paweł często przejeżdża koło parku Staromiejskiego. - Nigdy nie widziałem patrolu policji, mimo że to kilka kroków od ul. Piotrkowskiej - mówi.

Trzeba zgłaszać

Obie historie opowiedzieliśmy nadkomisarzowi Jarosławowi Jasiczkowi, naczelnikowi sztabu policji i prewencji. - Umieścimy ten punkt na mapie niebezpiecznych miejsc - obiecał. - Wyślemy w rejon parku dodatkowe patrole.

Nadkomisarz Jasiczek przyznaje, że policjanci rzadko dostają sygnały o niepokojących wydarzeniach w pobliżu parku Staromiejskiego. - Obaj pobici mężczyźni nie alarmowali policji. To bardzo niedobrze, bo brak zgłoszeń może dawać złudne poczucie, że w tym miejscu jest bezpiecznie - mówi. - Apeluję do łodzian, żeby nie odpuszczali chuliganom i alarmowali o wszystkich przypadkach pobić. Nawet jeśli, jak twierdzą "to niewiele da". Jeśli nie dowiemy się o zajściu, nie mamy żadnej szansy złapać sprawcy! Obu pobitych panów zapraszam do siebie.

Sprawa poruszyła Karola Chądzyńskiego, wiceprezydenta Łodzi. - To niedopuszczalne, żeby w miejscu, które powinno się kojarzyć z rozrywką, grasowały bandy chuliganów - zdenerwował się. - Zajmę się tym parkiem. Najlepiej byłoby, żeby o problemach z bezpieczeństwem porozmawiać z ludźmi, który w rym rejonie mieszkają. Oni wiedzą, czego potrzeba, żeby park Staromiejski znów cieszył łodzian. Chciałbym zorganizować spotkanie w tej sprawie.

Wczoraj oficer dyżurny łódzkiej policji opowiedział "Gazecie", że zgodnie z obietnicą przez weekend policyjne patrole intensywnie kontrolowały okolice parku Śledzia.

Gazeta Łódź 

 
 
spacer.png, 0 kB

Logowanie

spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
  spacer.png, 0 kB

Forum na Fali