|
16 maja, po długich oczekiwaniach, w końcu otwarto Manufakturę. Osobiście miałem przyjemność otrzymać zaproszenie na tę uroczystość i przekonać się na własne oczy "czym się to je".
Muszę przyznać, że całość robi imponujące wrażenie. Nie możemy się bać określać tego miejsca, jednym z kilku najważniejszych obiektów turstycznych w Polsce. Siedząc na ławce na nowym łódzkim rynku, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to atrakcja i zabytek na miarę krakowskiego rynku i sukiennic. Niezwykle wartościowe jest także to, że Łódź w końcu posiada prawdziwy rynek. Po rozstawieniu sceny pozostaje miejsce dla kilku tysięcy gości oraz - co ważne - wokół tego rynku porozstawiane będą ogródki i stoliki z restauracji i pubów. To jest właśnie to, czego Łodzi brakowało. Pomijam już fakt, że ani pasaż Schillera, ani Piotrkowska, nie nadają się na wystawianie koncertów. Najgorsze było w tym wszystkim to, że nawet jeśli rozstawiono scenę to nie było zupełnie miejsca by rozstawić przy niej ogródki restauracji. A nie ma rozrywki bez jedzenia :) Inna sprawa, że miasto przez te wszystkie lata zupełnie nie wykorzystało potencjału rynku przy Parku Śledzia. Mam nadzieję, że imprezy miejskie nie będą "z uporem wyższej sprawy" organizowane teraz w pasażu Schillera, ale jednak na rynku w Manufakturze, który jest wprost do tego stworzony. Cieszą także fontanny, ciekawe wnętrza Cinema City z zachowanymi ceglanymi ścianami oraz pozostałe budynki. To co mnie nie zachwyciło to widok centrum handlowego od strony Drewnowskiej i Ogrodowej (od rynku wygląda ta szklana fasada wspaniale), blacha na dachu centrum handlowego, która nie pasuje za bardzo do reszty (można już było zrobić blachę z nitami i wielkimi nakrętkami i śrubami w stylu epoki industrialnej) oraz lekki chaos organizacyjny na otwarciu. Teraz pozostaje nam tylko czekać na otwarcie kolejnych atrakcji, które Manufaktura będzie nam dawkowała "etapami"... Wybrane artykuły na temat temat w mediach (oraz galerie zdjęć): Fotogalerie:
|