|
Zaproszono pięć tysięcy gości za całej Europy, w programie zaplanowano kilkadziesiąt atrakcyjnych punktów. Ulewny deszcz pokrzyżował nieco plany otwarcia największego centrum handlowo - rozrywkowego w Polsce.
godz. 16 Do Manufaktury przybywają pierwsi zaproszeni. Przy wejściu ochrona dokładnie sprawdza zaproszenia. Kolorowo ubrane hostessy rozdają gościom programy, a wszystkim przygrywa łódzki "Samokhin Band". W na terenie centrum handlowo-usługowego ciągle trwają prace budowlane, ale cześć kostki jest już położona, więc goście nie muszą brnąć po piasku i ziemi. godz. 16.15: Pierwsza próba uruchomienia fontann. Pogoda nie sprzyja - właśnie zaczęło padać, a po chwili już leje. Goście ubrani mniej i bardziej oficjalnie kryją się pod parasolami i w budynkach. Osoby zaproszone do Manufaktury poza atrakcjami artystycznymi przewidzianymi przez organizatorów mogą "podziwiać" robotników w akcji. Obok stolików, gdzie serwowane sa koktajle, słychać wiertarki, trochę dalej w klubie Freak trwa mycie okien, a gdzie indziej naprawiane są drzwi. Dźwięk przygrywających gościom bębnów przeplatany jest hałasem robót. godz. 16.30: W chwili, na którą przewidziano początek atrakcji artystycznych, rozlega się potężny grzmot. Rynek opustoszał. Od czasu do czasu przemykają tylko po nim artyści na szczudłach. godz. 17.00 Nad Łodzią przechodzi burza z gradem. Goście zgromadzeni w Manufakturze komentują kapryśną aurę: - To zemsta Poznańskiego - śmieją się. - Taki chrzest bojowy - wszystko się oczyści i zacznie się od nowa - przewidują. Wśród przybyłych jest prof. Andrzej Gieraga z Akademii Sztuk Pięknych, który nie kryje zdumienia, że w tak krótkim czasie udało się tak wiele zrobić. - Jeszcze w listopadzie byłem tutaj z grupą z Niemiec i wszystko było w rozsypce, Nie mogę uwierzyć, że tyle udało się zrobić - mówi. Z powodu ciągle padającego deszczu goście tłumnie udali się do wnętrz Manufaktury. Rozeszli się po centrum handlowym i robią pierwsze zakupy, oglądają wystawy i popijają piwo. Ogromnym powodzeniem zwiedzających cieszyła się maszyna Wedla. Każdy chętny mógł sobie zafundować z niej truskawki w czekoladzie. Palce lizać! Na środku rynku zostały tylko dwa manekiny dzierżące polską flagę i torby z zakupami. Przed chwilą w strugach deszczu przez rynek przeszedł pan z pomalowaną na niebiesko twarzą ciągnąc za sobą metalowe elementy w kształcie zwierzątka. Wyraźnie rozbawił tym publiczność godz. 17.15 Oficjalne otwarcie opóźnia się z powodu ulewy. Wśród osób, które przed deszczem ukryły się w centrum handlowym, są również politycy - dwóch kandydatów na prezydenta Łodzi - wicemarszałek województwa łódzkiego Krzysztof Makowski z SLD i Krzysztof Kwiatkowski z PO oraz przewodniczący Platformy Cezary Grabarczyk. Z kolei poseł PiS Piotr Krzywicki uciął sobie pogawędkę z wiceprezydentem Łodzi Markiem Michalikiem, który na otwarciu reprezentuje nieobecnego Jerzego Kropiwnickiego. W Manufakturze są również Architekt Miasta Marek Lisiak wraz z pracownikami wydziału urbanistyki i architektury UMŁ, wojewódzki konserwator zabytków Wojciech Szygendowski i architekt Piotr Biliński - autor projektu budowy Manufaktury. Jest bardzo zadowolony z wyniku swojej pracy, tak jak goście centrum handlowego, którzy mu gratulowali. Do Manufaktury przybył też arcybiskup Władysław Ziółek - metropolita łódzki. Wśród rozmów poza językiem polskim, bardzo często słychać francuski, a także angielski i niemiecki. godz. 17.30 Opisane wyżej manekiny to rzeźba pt. Polacy przygotowane przez grupę Łódź Kaliska. Pod wpływem gwałtownego deszczu manekinom wygięły się ręce i teraz polskie flagi skierowane są ku ziemi. Na uroczystość dotarła właśnie Małgorzata Potocka, szefowa łódzkiej TVP. Deszcze nie daje za wygraną. Większość gości zaszyła się w centrum handlowym i robi pierwsze zakupy. Znów grzmi. Nadzór budowlany nie wydał jeszcze zezwoleń na dopuszczenie niektórych budynków i pomieszczeń znajdujących się na terenie Manufaktury. - W sześciu nie wszystkie prace budowlane zostały dokończone. Zezwoleń nie dostało kilka butików w galerii handlowej, niektóre pomieszczenia w Geant, Leroy Merlin i kinie - mówi Józef Nowicki, zastępca Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. - Część obiektów nie zostało w ogóle zgłoszonych do oddania ponieważ są dopiero remontowane. Na nich prace zakończą się najwcześniej za dwa tygodnie. Na scenę ustawioną na rynku wyszedł znany aktor Robert Gonera. Przeprosił gości za pogodę oraz opóźnienie i poprosił o cierpliwość. godz. 17.50 Zaczęło się przejaśniać, a organizatorzy zaprosili gości do rotundy, gdzie za chwile rozpocznie się oficjalna cześć otwarcia, opóźniona blisko o godzinę. Ambasador Francji - Pierre Menat opuszcza Manufakturę, co jest komentowane, jako wyraz jego zniecierpliwienia opóźnieniem. [później ambasador jednak wrócił - red] godz. 18 Jest coraz weselej. Ponieważ organizatorzy nie przewidzieli kaprysów pogody, pod dachem rotundy, do której przeniesiono otwarcie, budowana jest alternatywna scena. Goście mają po raz kolejny szansę oglądać robotników w akcji. Oczekiwanie na rozpoczęcie oficjalnej części wykorzystują dziennikarze przeprowadzając wywiady z przybyłymi do Manufaktury gośćmi. godz. 18.10 Scena jest gotowa i wychodzi na nią Robert Gonera. Niestety, nie ma jeszcze nagłośnienia i aktor musi krzyczeć. Jednak pomimo wysiłków nie jest w stanie przekrzyczeć gwaru rozmów. Jego zmagania budzą rozbawienie gości. 18.15 Zaczęła się inauguracja. Wcześniej prowadzący ją Robert Gonera przekrzykując zebranych gości próbował zaprosić na scenę arcybiskupa, prezesa Apsysa i jeszcze kilku ważnych gości. Niestety, na skutek ulewy były problemy z mikrofonami. Po kilku minutach znalazł się mikrofon i aktora mogli już usłyszeć wszyscy zebrani. Cała sytuacja bardzo rozśmieszyła gości, którzy śmiali się z wysiłków aktora i z trochę zabawnej, a trochę niezręcznej sytuacji. Zanim rozpoczęły się przemówienia, arcybiskup, który miał poświęcić obiekt, zszedł ze sceny, zdjął stułę i wyszedł z Manufaktury. Spieszył się do młodzieży, która czekała na sakrament bierzmowania. Przedstawiciel Apsysa powiedział, że firma zainwestowała w Łodzi 130 mln Euro i stworzyła 4200 miejsc pracy. - Otwarcie Manufaktury jest symbolem jedności kulturowej i handlowej Europy - powiedział Maurice Bansay, podkreślając że odnowienie dawnej fabryki przeprowadzono z poszanowaniem dla miasta i jego historii. Marek Michalik przemawiał w imieniu nieobecnego prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego - Ktoś dzisiaj powiedział, że Izrael Poznański dziś płacze, ale myślę że są to łzy szczęścia, bo jego fabryki znowu odzyskały blask. Nicolas Roques, szef promocji Manufaktury, nie krył zadowolenia. - Rzeczywistość jest lepsza niż plany. Wszyscy którzy pracowali przy tym projekcie i wierzyli, że uda się go doprowadzić do końca, nie przypuszczali, że będzie tak kolorowo i pięknie. W Europie nie ma drugiego takiego 3-hektarowego rynku wybudowanego przez prywatną firmę. Symboliczne otwarcie Manufaktury nastąpiło po przecięciu wstęgi, która po rozwinięciu przedstawiała flagi narodowe Francji i Polski. Tym sposobem Francja dołączyła do czterech kultur w Łodzi. Biało-czerwony kawałek flagi zatrzymał prezes Apsysa - Maurice Bansay. godz. 19.15 Zakończyły się już oficjalne przemówienia i rozpoczynają się występy artystyczne. Goście z ochotą korzystają przygotowanego poczęstunku. Odnalazł się również ambasador Francji, który podobno wyszedł tylko na chwilę. godz. 19.20 Do występu szykuje się chyba zespół bębniarzy. Ich występ miał rozpocząć się o 19, ale ulewa zaburzyła cały harmonogram otwarcia. Akrobaci z Francji będą balansowali na linach rozwieszonych między budynkami dawnej fabryki Poznańskiego. Goście oglądali obiekty przechadzając się pod parasolami. Kilkunastu najemców z centrum handlowego nie zdążyło z otwarciem sklepów. Klientów powitały spuszczone rolety i pozaklejane witryny. Ale w większości sklepów można już było rozbić zakupy. Rekordy biło H&M. - Nie narzekamy na brak klientów, a do każdego zakupu dodajemy gadżety - mówi sprzedawczyni. W sklepie tej szwedzkiej marki robili zakupy m.in. Szymon Rywiński pracownik biura projektowego Manufaktury i Marcin Podgórski z Urzędu Marszałkowskiego. - Dostaliśmy polecenie od żony i narzeczonej, żeby kupić w coś w ich ulubionym sklepie. Taniej przyjść do Manufaktury niż jechać do Berlina. Uwagę przyciągał taż sklep Hugo Bossa. Ponieważ firma jako bramkarzy zatrudniła dwóch znanych modeli. Większość kanjp była zamknięta. Głodnym pozostał Sphinx. godz. 20 Posłanka PO Joanna Skrzydlewska zrobiła pierwsze zakupy w Manufakturze w sklepie Vero Moda. Kupiła letnią spódnicę w żółtym kolorze, przeciwsłoneczne okulary i etniczne kolczyki. - Nie ma drugiego takiego obiektu, tak dużego i z tak szeroką ofertą - mówiła. - To prawdziwe miasto w mieście, ale przyznam, że z prawdziwą niecierpliwością czekam na otwarcie rynku i restauracji, których mimo wszystko w Lodzi jest mało. W sklepie Esse sprzedały się trzy pary butów. - To trochę mało jak na VIP-ów - żartuje jedna ze sprzedawczyń. - Ale jeden z klientów zostawił 1100 zł. godz. 20.10 Żaden sklep nie wygrał z darmowym jedzeniem, a w dodatku większość knajp jest zamknięta. Na piętrach centrum handlowego na stołach czekają na gości ciepłe i zimne dania. Jest kurczak, zrazy, kurki w śmietanie i staropolskie jadło. Do picia zaserwowano whisky i wódkę. Większość osób zwiedza sklepy Manufaktury, ale niektórzy wyszli na zewnątrz. Siedzą w ogródkach pod parasolami i popijają zimne koktajle. Cały czas na swój występ czekają bębniarze. Przestaje padać więc jest szansa, że zaczną niebawem. godz. 20.15 - Instytut meteorologii nie przewiduje więcej deszczu. Zapraszamy na rynek - mówi konferansjer. Na wschodniej części nieba pojawia się tęcza. Wszyscy wychodzą na rynek. Zaczyna się wreszcie oczekiwany występ bębniarzy. godz. 20.20 Uruchomiono fontanny! Cztery strumienie wody układają się w rozmaite kształty i są wspaniale podświetlone. Po chwili zaś woda wystrzeliwuje na różne wysokości tworząc przyjemny dla oka spektakl. Niestety z kolejnego basenu wystają tylko reflektory. Najwyraźniej nie zdążono go przygotować i napełnić wodą. Andrea-Anastassia Sand Hecker, konsul ambasady Austrii w Warszawie jest zachwycona nowym centrum handlowym. Żałuje tylko, że pogoda nie dopisała. Obiecuje, że będzie wpadać do Manufaktury jak tylko zrobi się słonecznie. - W Austrii jest teraz bardzo modne przekształcanie starych fabryk - opowiada. - Myślę, że tutaj idealnie udało się zachować ducha starych czasów. Henryk Simiński dyrektor Muzeum Tradycji Niepodległościowych również jest pod wrażeniem tego, co zostało zrobione na terenie manufaktury Poznańskiego. - Jak patrzę na mury i widzę tą fabrykę przypominam sobie, że za oknem stały maszyny, przy których pracowały włókniarki. Teraz oczywiści tego nie ma, ale klimat pozostał i myślę, że Poznański powinien się cieszyć. godz. 20.30 Ponieważ przestało padać, większość ludzi wyszła na rynek. W Manufakturze pozostali głównie młodzi. Powoli zaczyna się ściemniać i włączono światła, które dodają uroku odrestaurowanym murom fabryk. -Nie spodziewałem się, że to takie gigantyczne przedsięwzięcie - mówi jeden z przybyłych gości. - Ale sporo jeszcze zostało do zrobienia. Pewnie skończą w 2008 roku. Na otwarciu spotkaliśmy również seksuolog Aleksandrę Robachę. - W szkole podstawowej byłam tu na praktykach społecznych i nawet w połowie nie wyglądało to tak dobrze jak teraz. Dobrze, że fabryki żyją. godz. 21.30 Rude cegły zabytkowych fabryk po zmroku oświetlają czerwone i niebieskie światła. Również fontanny błyszczą dzięki zanurzonym w wodzie reflektorom. - Całość wygląda niezwykle romantycznie - mówią goście Manufaktury. - Centrum handlowe prezentuje się imponująco o tej porze dnia. Mieczysław Michalski, były dyrektor Polteksu. - Teraz widzę to, co w wyobraźni widziałem na początku lat 90., ale nikt poza mną w to nie wierzył. Przemysł włókienniczy padał i nie było szansy go ratować. Trzeba było wymyślić coś zupełnie nowego. Doszedłem do wniosku, że łodzianie zupełnie nie doceniają tego co mają. Teraz mam satysfakcję, że ten projekt udało się wcielić w życie. Ale dopiero za jakiś rok półtora gdy wszystkie budynki zostaną oddane będę naprawdę szczęśliwy i dumny. Za chwilę rozpocznie się koncert zespołu Skalpel. Zostali głównie młodsi gości. VIP-y po 21. wymknęły się do domów. godz. 22 Na zakończenie pokaz sztucznych ogni. Gazeta Łódź |