|
Myślę, że wszyscy kandydaci na prezydenta Łodzi będą mieli w swoich programach te sprawy, których domagają się łodzianie. W jesiennych wyborach dużo będziemy o nich dyskutować, bo to są priorytety dla Łodzi - uważa Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi.
Wioletta Gnacikowska: Ponad cztery i pół tysiąca łodzian wypełniło ankietę „Gazety” i odpowiedziało na pytanie, czego najbardziej potrzebuje ich miasto. Absolutny rekord padł przy punkcie „naprawa dróg w mieście”. Tego domaga się najwięcej osób. Co Pan na to? Marek Michalik, wiceprezydent Łodzi: - Uważam, że pod tym względem Łódź nie jest gorsza od innych miast. Jest o wiele bardziej przyjaznym miastem komunikacyjnie niż na przykład Warszawa. Jednak trzeba ciągle coś poprawiać i ciągle się starać. Na przykład wczoraj podjęliśmy decyzję o przekazaniu dodatkowych pieniędzy na remonty dróg. Czytelnicy dla szybszego rozwoju miasta życzą sobie ekspresowego połączenia kolejowego z Warszawą i autostrady z Łodzi do Warszawy. Jest Pan zaskoczony? - Nie. Łodzianie odpowiedzieli dokładnie tak jak ja, kiedy wypełniałem waszą ankietę. To oznacza, że mieszkańcy myślą strategicznie. Dobre połączenia są bardzo ważne dla nas, łodzian, i tych wszystkich, którzy chcą być z nami w kontakcie. W tej chwili na dojazd do Warszawy trzeba stracić dwie godziny. Z wyjazdu do stolicy odległej o 130 km robi się od razu całodzienna wyprawa. Jeśli byłby to godzinny dojazd koleją, czy autostradą, to nikogo nie dziwiłoby, że ktoś pracuje w Łodzi, a mieszka w Warszawie, czy odwrotnie: pracuje w Warszawie, a mieszka w Łodzi. A może ten wynik ankiety świadczy źle o naszym mieście? Może ludzie wiedzą, że nie mają szans na znalezienie pracy w Łodzi i chcieliby mieć połączenie do Warszawy, by tam szukać szczęścia? - Ja myślę, że skomunikowanie centralnego miejsca w Polsce, jakim jest Łódź, z innymi miastami jest po prostu bardzo ważne. Także dlatego, żeby właśnie w Łodzi powstało więcej miejsc pracy. Jeśli w przyszłości autostradą do Poznania będziemy jechać godzinę, to oznacza, że dla inwestora niemieckiego nie ma większej różnicy, czy zainwestuje w Łodzi, czy w Poznaniu. Teraz Niemcy wybierają ścianę zachodnią, ale kiedy będą gotowe autostrady, to się zmieni. Dlatego lepsza dostępność naszego miasta jest bardzo ważna. Ale przecież władze Łodzi nie mają wpływu na autostrady i kolej. - Mają poprzez naciskanie na ministra transportu i wszystkich, którzy są odpowiedzialni za szybkie połączenia kolejowe i drogowe. W punkcie drugim ankiety „Uroda miasta” najwięcej głosów otrzymały wyburzenie ruin i uporządkowanie przestrzeni wokół nich oraz porządek i ład w mieście: więcej koszy na śmieci, czyste podwórka, trawniki i chodniki. Na to władze miasta mają wpływ. - Mam nadzieję, że w następnym budżecie będzie więcej pieniędzy na wyburzanie zniszczonych kamienic. Teraz wystarcza nam na likwidację 60 rocznie. Powinno się usuwać zniszczone domy także pod potrzeby developerów, którzy chcą budować w naszym mieście, a czasem mają problem ze znalezieniem odpowiedniej działki. Interesującą ofertą byłoby oczyszczenie ruin w zabudowie, pomiędzy zamieszkałymi domami i uzupełnianie nową tkanką. Wprowadzanie do obrotu gospodarczego terenów po likwidowanych budynkach to jedna z kluczowych spraw. Mogę zadeklarować, że będę prezydenta Kropiwnickiego do tego namawiał. W sprawach porządku też można zrobić więcej. W punkcie „Rozrywka” uczestnicy ankiety za najpotrzebniejszą sprawę uznali budowę aquaparku w Łodzi. Tu chyba miasto może łodzianom powiedzieć coś dobrego, bo właśnie trwa oczyszczanie terenu pod budowę nowoczesnego aquaparku na dawnym kąpielisku „Fala” przy al. Unii Lubelskiej. - Trwają rozmowy, by inwestor zaraz po rozbiórce ruszył z budową. Mamy duszę na ramieniu, czy inwestor słoweńska firma Makro 5 zdoła zaciągnąć kredyt w jednym z banków, z którym rozmawia. Jeśli tak to na pewno za rok będziemy mieli aquapark, który jest w Łodzi bardzo oczekiwany. Czy uważa Pan, że punkty z tej ankiety, które zyskały najwięcej głosów łodzian, można przerobić na program wyborczy na jesienne wybory samorządowe? - Myślę, że wszyscy kandydaci na prezydenta Łodzi będą mieli w swoich programach te sprawy, których domagają się łodzianie. Jeden może wybrać "Łódź na Fali", inny - łatwość dostępności i jakości dróg w mieście. Ale na pewno w jesiennych wyborach dużo będziemy o tych sprawach dyskutować, bo to są priorytety dla Łodzi. Wkrótce w całej Łodzi zawisną billboardy z wynikami naszej ankiety. Czy hasła, które łodzianie uznali za najważniejsze, będą kłuć władzę w oczy, czy mobilizować do spełnienia marzeń łodzian. - Prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Będą nas mobilizować, a nie kłuć. Gazeta Łódź |