|
Bunt przedsiębiorców korzystających z funduszy unijnych. Mają dość urzędniczej niekompetencji i biurokracji. Zakładają forum internetowe, zapowiadają też, że poskarżą się w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.
Miały być darmowe kursy dofinansowane z pieniędzy Unii Europejskiej. Są długi i trwające w nieskończoność formalności. Kursy językowe, komputerowe i dla kierowców już się kończą, a ich organizatorzy wciąż nie dostają obiecanych unijnych pieniędzy. Finansują więc zajęcia z własnej kieszeni: zapożyczają się w bankach, zastawiają mieszkania i samochody. Wreszcie powiedzieli dość: - Za nasze problemy jest odpowiedzialny Wojewódzki Urząd Pracy, niekompetentni urzędnicy i biurokracja - mówią zgodnie. I zapowiadają kontrofensywę. Już dzisiaj rusza forum internetowe w portalu www.nauka-biznes.org.pl - organizatorzy kursów będą tam pisać o swoich problemach z urzędnikami. Do walki z WUP-em zamierzają wciągnąć Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i przedstawicieli rządu. Przedsiębiorcy spotkali się wczoraj w siedzibie Regionalnego Związku Pracodawców. - W WUP-ie robią z nami co chcą. W żadnym innym województwie nie ma tak tragicznej sytuacji jak w Łódzkiem - denerwuje się Janusz Gołygowski, prezes Izby Międzynarodowej Współpracy Gospodarczej i Naukowej. - Niektórzy urzędnicy cierpią na widoczne zubożenie intelektualne i czepiają się drobiazgów. W mojej firmie wykryli, że wynagrodzenie pracownika zawyżyliśmy o jeden grosz! Wniosek odrzucono. - Jesteśmy zastraszani kontrolami z Komisji Europejskiej. Nieustannie nas lustrują. Czujemy się jak najgorsi bandyci. Jakby robiono nam wielką łaskę, że w ogóle możemy prowadzić te kursy - irytuje się Monika Majcher z firmy MM zajmującej się doradztwem biznesowym. Lista zarzutów pod adresem urzędników jest bardzo długa. * Wnioski odrzucane są przez drobiazgi. W jednej z firm księgowa nie postawiła kreseczki nad "ć" w słowie "rachunkowość". W innym odrzuconym wniosku zamiast kropki zamieszczono ukośnik. * Urzędnicy nie za wszystko chcą oddawać pieniądze. Jeden z przedsiębiorców dowiedział się, że nie można traktować aktu notarialnego jako wydatku. * WUP wymaga od przedsiębiorców prowadzenia szczegółowych notatek służbowych. - Kazali nam nawet drukować e-maile. A kiedy stwierdziłem, że większość spraw omawia się przez telefon, usłyszałem, że należy robić z takich rozmów sprawozdania - mówi Przemysław Wójcik z ASM - Centrum Badań i Analiz Rynku. * Pracownica firmy Oxford Centre niespodziewanie zaszła w ciążę. - Nie możemy zatrudnić nikogo na zastępstwo, bo trzeba by było zmienić cały wniosek - irytuje się Marzena Kieruczenko, współwłaścicielka firmy. - Efekt jest taki, że Polska najgorzej wykorzystuje fundusze europejskie ze wszystkich państw. A w Polsce najgorzej jest w Łodzi - mówi Marek Nowakowski, kierownik projektu Jeżdżę po Europie, organizowanego przez Łódzkie Stowarzyszenie Przewoźników Międzynarodowych i Spedytorów. Wojewódzki Urząd Pracy nie przyznaje się do żadnego błędu. - Procedury są skomplikowane. Nie jest to jednak nasza wina - zapewnia Paweł Kozłowski, rzecznik WUP w Łodzi. - Postępujemy zgodnie z wytycznymi byłego Ministerstwa Gospodarki i Pracy. Błędnie wypełnionych wniosków nie możemy zaakceptować. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego odpowiedziało nam jasno: Łódzkie najgorzej rozlicza się z pieniędzy unijnych ze wszystkich województw. Może to nawet grozić obcięciem dotacji. - Trudno mi odpowiedzieć, nie znam sytuacji w innych województwach. Ale jeśli po kontroli Komisji Europejskiej okaże się, że wnioski były z błędami, szkoły będą musiały oddawać pieniądze. Więc może nie rozliczamy się najgorzej z pieniędzy unijnych, tylko po prostu najlepiej sprawdzamy dokumenty - broni się Kozłowski. W firmach podkreślają, że ta sytuacja może doprowadzić do tego, że za rok darmowych kusów będzie dużo mniej. - Zwykli ludzie, którzy mieli się za darmo dokształcać stracą zaufanie do organizatora i do instytucji europejskich. Cała sytuacja odbije się na jakości szkolenia - ostrzega Jacek Kieruczenko, właściciel szkoły języków obcych Oxford Centre, gdzie za darmo uczy się w tej chwili 350 osób. - Zresztą najprawdopodobniej wiele firm nie będzie w przyszłości takich kursów organizować. My poważnie się nad tym zastanawiamy. Unijne refundacje wypłacane są w transzach. Tuż po rozpoczęciu kursów firmy dostały ledwo 20 proc. dofinansowania. Żeby otrzymać resztę, muszą przygotować wnioski, w których rozliczą się z wydatków. Ich akceptacja trwa miesiącami, bo WUP kilkakrotnie odsyła wnioski do poprawienia. Gazeta Łódź |