|
[Gazeta Wyborcza] Nie jedź do Anglii! Dam ci pracę w urzędzie |
|
|
|
Autor Jakub Medek, Białystok
|
|
czwartek, 22 czerwiec 2006 |
|
Wojewoda podlaski zwolnił wicedyrektorów, żeby zatrudnić młodych zdolnych.
Wojewoda Jan Dobrzyński (PiS) boi się, że najlepsi absolwenci białostockich uczelni zaraz po studiach kupią bilet taniej linii i polecą do pracy w Anglii. Żeby ich zatrzymać - oferuje im posady u siebie. Pieniądze zaoszczędził, likwidując stanowiska wicedyrektorów w urzędzie. -Wyjeżdża coraz więcej młodych. Musimy powstrzymać ten proces - tłumaczy wojewoda. Na jego prośbę rektorzy przygotowują listy najlepszych studentów, m.in. ekonomistów, prawników, architektów. Co najmniej 15 osób dostanie płatny staż w urzędzie wojewódzkim, po roku najlepsi - etat na stałe. Na początku absolwenci zarabialiby ok. 1300 zł brutto. - Ale droga awansu będzie przed nimi otwarta - obiecuje Dobrzyński. -To fajny pomysł i szansa na pewną, stabilną pracę - ocenia Marcin Lenkiewicz, który kończy w tym roku Wyższą Szkołę Administracji Publicznej w Białymstoku. -Ale wyjazdów to raczej nie powstrzyma. Nie wszyscy chcą zostać urzędnikami. Poza tym 15 etatów to kropla w morzu potrzeb. W kwietniu podlaski urząd pracy miał w rejestrze 898 bezrobotnych absolwentów szkół wyższych. Nikt nie wie, ilu wyjechało. Marcin nie zdecydował jeszcze, czy zostanie w Polsce. - Idea jest słuszna - ocenia prof. Jarosław Matwiejuk z Uniwersytetu w Białymstoku. -W tym roku nasze mury opuści 200 prawników i 400 specjalistów od administracji. Gdzie znajdą pracę? Wojewoda Dobrzyński: - Dałem przykład i mam nadzieję, że samorządy pójdą w moje ślady. Samorządy odpowiadają, że absolwentów zatrudniają od dawna. -W moim departamencie trzy czwarte pracowników to absolwenci, którzy zostali po stażu -mówi Bożena Bednarek z Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku. Gazeta Wyborcza |