spacer.png, 0 kB
Start arrow Archiwum przeglądu mediów arrow Ogólne arrow [Gazeta Łódź] Miasto walczy ze staczami
Czy wiesz, że...
Ulica Piotrkowska to najdłuższy w Europie trakt handlowy (ok. 4 km długości). Jej zamknięty dla ruchu kołowego odcinek (1,8 km) stanowi najdłuższy deptak w Polsce.
spacer.png, 0 kB spacer.png, 0 kB

[Gazeta Łódź] Miasto walczy ze staczami Drukuj E-mail
Autor Agnieszka Urazińska   
niedziela, 02 lipiec 2006

Wczoraj urzędnicy w asyście policji i straży miejskiej zaczęli wspólną akcję usuwania nielegalnych handlarzy z ulic. - Proszę stąd odejść, jeśli chce pani dalej sprzedawać, możemy podwieźć na legalne targowisko - mówili urzędnicy i zapraszali handlarzy do busików.

Strażnicy miejscy wypisywali mandaty - po 200 zł. Obok stali policjanci gotowi w razie sprzeciwów skłonić opornych do spakowania. Jednak siły nie trzeba było używać. Handlujący pokornie pakowali bluzki, majtki i staniki. Busiki stały puste, bo na legalne targowiska przenieść się nie chcieli. W ten sposób urzędnicy i funkcjonariusze "oczyszczali" wczoraj chodniki w śródmieściu. - To pilotażowa akcja urzędu miasta, prowadzona na razie w centrum Łodzi - mówił Andrzej Korasiewicz z biura prasowego UMŁ.

Urzędnicy podkreślają, że bronią interesów miasta, które przez handel w miejscach do tego niewyznaczonych traci na opłatach targowych, oraz interesów tych sprzedawców, którzy działają legalnie.

Do tej pory nierówną walkę z chodnikowymi handlarzami prowadziła straż miejska. - Wypisywaliśmy mandaty i nakazywaliśmy przerwanie sprzedaży. Ale jeśli człowiek nie chciał odejść, nie mogliśmy używać siły - tłumaczy Radosław Kluska, kierownik referatu dzielnicowego straży.

- Poza tym handlarze często argumentowali, że nie mają jak się przenieść. Dlatego teraz oferujemy im darmowy transport. A w razie czego siły może użyć policja - tłumaczy Korasiewicz. Czy to się opłaca? - spytaliśmy. - Za wynajem busów nie płacimy, bo to własność śródmiejskiej delegatury. Pozostają koszty benzyny, ale one są minimalne - zapewnia Korasiewicz.

Utrapieniem służb miejskich są tzw. pudełkowi stacze, czyli osoby handlujące z pudełek niedrogą odzieżą. W miejscach nielegalnych: na chodnikach, przy przystankach i przejściach podziemnych. Szef takiego interesu ma pod opieką wiele osób, zapewnia im transport, dzieli się utargiem. Z rozmów z handlującymi wynika, że ta praca bardzo im się opłaca. Obrót na pudełkowym stoisku z bielizną może sięgać nawet trzech tysięcy złotych dziennie! Powyżej określonego pułapu od każdych utargowanych 100 zł handlujący otrzymuje 15 zł. W dobrych dniach dniówka "stacza" może wynieść blisko 400 zł.

Ewelinę urzędnicy i funkcjonariusze nakryli wczoraj u zbiegu al. Piłsudskiego i ul. Kilińskiego. - Pracuję, bo chcę odciążyć rodziców. Studiuję, a same książki kosztują ponad tysiąc złotych - mówiła. - Szef, który daje towar, płaci także mandaty. A ja mogę w ciągu miesiąca zarobić grubo ponad dwa tysiące złotych. Gdzie znajdę lepszą pracę na wakacje?

- Akcja będzie powtarzana codziennie do końca lipca. Jeśli handlujący w nielegalnych miejscach nadal będą się pojawiać, przedłużymy ją. Może koszty mandatów zniechęcą do takiego handlowania - mówi Korasiewicz.

Gazeta Łódź 

 
 
spacer.png, 0 kB

Logowanie

spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
  spacer.png, 0 kB

Forum na Fali