spacer.png, 0 kB
Start arrow Archiwum przeglądu mediów arrow Gospodarka i Inwestycje arrow [Gazeta Łódź] Firmy wychowują sobie pracowników
Czy wiesz, że...
W Rzgowie, Tuszynie i Głuchowie, koło Łodzi, znajduje się największe w Europie Środkowo-Wschodniej targowisko tekstyliów i artykułów przemysłu lekkiego.
spacer.png, 0 kB spacer.png, 0 kB

[Gazeta Łódź] Firmy wychowują sobie pracowników Drukuj E-mail
Autor Joanna Blewąska   
niedziela, 02 lipiec 2006

Bosch i Siemens szuka pracowników. Łowi najlepszych gimnazjalistów i namawia ich, by poszli do Szkoły Zawodowej w Nowym Tomyślu. Zapłaci im za mieszkanie w obcym mieście, a potem zagwarantuje pracę.

Bezrobocie w Łodzi maleje, w maju po raz pierwszy od lat spadło poniżej 15 proc. To ciągle dużo, ale ponieważ szybko przybywa zagranicznych inwestycji, już teraz zaczyna brakować pracowników. Nie łatwo o informatyków oraz specjalistów: ślusarzy, mechaników czy mechatroników. Dlatego firmy same zaczynają wychowywać sobie przyszłą kadrę.

Bosch i Siemens poluje już na gimnazjalistów. Wyławia najlepszych i oferuje im pracę. Chętni muszą jednak ukończyć Szkołę Zawodową w Nowym Tomyślu (miasto leży między Poznaniem, a Zieloną Górą, ma 15 tys. mieszkańców). - Szkoła ta współpracuje z firmą Phoenix Contact Wielkopolska, która oferuje specjalistyczne warsztaty zawodowe, wzorowane na niemieckich standardach - opowiada Rafał Holc, specjalista ds. rekrutacji BSH. - Poza tym prowadzi dwie bardzo rzadkie, a pożądane przez naszą firmę specjalizacje: mechatronika i ślusarstwo narzędziowe.

Firma zapłaci kandydatom za wynajęcie mieszkania i pokryje część kosztów utrzymania. Po ukończeniu szkoły BSH zagwarantuje pracę na stanowisku mechatronik lub ślusarz narzędziowy. Chętni powinni znać język niemiecki. Jeśli nie, firma zaoferuje im wakacyjne kursy tego języka.

O wynagrodzeniach przyszłych pracowników BSH nie chce rozmawiać. - Będą zgodne z obowiązującymi w naszej firmie - ucina Holc. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że pracownicy zarabiają od 1,2 do 2 tys. zł na rękę.

Koncern BSH to jeden z największych pracodawców w Łódzkiem. W trzech fabrykach (pralek, zmywarek, suszarek) zatrudnia 1,4 tys. pracowników. Do jednej z nich trafią absolwenci zawodówki w Nowym Tomyślu.

BSH to nie pierwsza firma, która sama chce kształcić sobie pracowników. Niemiecki koncern Haering (produkuje precyzyjne elementy do samochodów) planuje nawet otworzyć w Piotrkowie Trybunalskim centrum kształcenia inżynierów i techników. Nauka ma trwać dwa lata i będzie darmowa. - Najlepsi zostaną pracownikami naszej firmy. Ale nie będziemy kształcić tylko na własne potrzeby. Także inne firmy będą mogły korzystać z wykwalifikowanych fachowców - mówi Jacek Gałek, dyrektor fabryki Haering w Piotrkowie Trybunalskim.

Kształcić będą się automatycy i mechatronicy, tokarze i szlifierze. - Potrzebujemy wysoko wykwalifikowanych specjalistów. A o takich na rynku pracy trudno - mówi dyrektor.

Dlaczego? Bo szkoły i uczelnie techniczne, nawet jeśli starają się spełnić wymagania rynku, nie nadążają za nowymi technologiami. Nowoczesna maszyna to koszt od pół miliona do miliona euro. Szkół nie stać na taki wydatek. A to powoduje, że młodzi ludzie nie są gotowi do pracy zaraz po ich ukończeniu.

Chętni do pracy w BSH mogą przesyłać dokumenty na adres: z dopiskiem "Nowy Tomyśl". Muszą mieć zgodę opiekuna na wyjazd, a o zakwalifikowaniu decydować będzie średnia ocen.

Gazeta Łódź 

 
 
spacer.png, 0 kB

Logowanie

spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
  spacer.png, 0 kB

Forum na Fali