|
Coś, co wydawało się niemożliwe, zaczyna być faktem. Przemysłowa architektura przyciąga do Łodzi ludzi, którzy wiedzą, co przyjeżdżają tu oglądać, i zamierzają wracać do nas wielokrotnie. I mają po co.
Do tej pory fabryczne kompleksy Scheiblera czy Poznańskiego, domy robotników z czerwonej cegły i stare magazyny były "konikiem" niewielkiej grupy miłośników historii Łodzi. Okazuje się jednak, że takich osób nie brakuje także poza granicami Łodzi, a nawet Europy. Dowód? Od wczoraj po Łodzi wędruje grupa Amerykanów z uniwersytetu stanowego w Youngstone, którzy przyjechali przygotować warsztaty dla amerykańskich studentów. - Wiedziałem, że fabryka Poznańskiego zrobi na mnie wrażenie i rzeczywiście zrobiła - mówił mi wczoraj prof. Tom Leary. Przyjechał do Łodzi pierwszy raz, ale wie już o Łodzi bardzo dużo. - To miasto ma intrygującą historię, którą można poznać nie tylko z dokumentów, ale odczytać ją z architektury - podkreśla. Usłyszał o Łodzi dziesięć lat temu od swojego szkockiego kolegi, który jechał obejrzeć fabrykę Poznańskiego. Wtedy nie mógł z nim dotrzeć do Łodzi, ale zaczął szukać informacji o przemysłowym mieście w Polsce, gdzie fabryki budowane były w kompleksie z domami dla robotników i pałacami dla fabrykantów. Kupował książki, czytał historię. I zakochał się w mieście, którego nie widział na oczy. Rok temu poznał Helene Sinnreich, która kilka lat spędziła w Łodzi, pracowała na Uniwersytecie Łódzkim. Niedawno obroniła pracę doktorską o łódzkim getcie, a teraz kieruje Centrum Studiów Żydowskich w Youngstown. - Byłam zaskoczona, kiedy poznałam Toma i okazało się, że on już tak dużo wie o Łodzi. Postanowiliśmy wspólnie stworzyć jakiś projekt z Łodzią w tle. Oboje jesteśmy na wydziale historii, więc połączenie historii i architektury wydało się naturalne. Uznaliśmy, że to właśnie zainteresuje naszych studentów - opowiada Helene Sinnreich. Chcemy wiosną przywieźć osoby, które pasjonuje właśnie historia i architektura. W przyszłości chcielibyśmy zaprosić polskich studentów do Youngstown i do kilku miast w Nowej Anglii, które mają sporo poprzemysłowej architektury do zagospodarowania - mówi prof. Leary. - Wbrew pozorom wiele nas łączy. Nawet kłopoty z brakiem pieniędzy na konserwację postindustrialnych zabytków są takie same - twierdzi. W środę Amerykanie oglądali Manufakturę. Profesor Leary z zainteresowaniem oglądał odnowione pofabryczne budynki i nowe dobudowane fragmenty przestrzeni. Od razu zauważył plusy i minusy inwestycji. - Bez wątpienia powinny tu się znaleźć jakieś tablice informujące, czym były te miejsca w przeszłości, bo dla przypadkowych turystów czy młodych ludzi, nie jest jasne, co tu się kiedyś działo - powiedział "Gazecie". Podpowiada, że mogłyby w różnych punktach rynku pojawić się archiwalne zdjęcia pokazujące ludzi przy maszynach włókienniczych. - To wasze dziedzictwo. Powinniście to kultywować - dodał. W czwartek będą rozmawiać z wykładowcami Politechniki Łódzkiej o wspólnych polsko-amerykańskich warsztatach. Będą też oglądać projekt przekształcenia w lofty przędzalni Scheiblera na Księżym Młynie. - To, co się dzieje w Łodzi, jest fascynujące. Od lat opisuję na łamach "Gazety" historię Łodzi. I ludzi, którzy z powodu tej historii trafiają do naszego miasta. Bardzo podoba mi się pomysł polsko-amerykańskich warsztatów w Łodzi. Przestajemy być miejscem, które się omija albo wpada na chwilę. Podobne pomysły na przyciągnięcie do Łodzi zagranicznych studentów i gości z różnych stron świata powinny wykorzystać łódzkie uczelnie. Dlaczego nie organizować takich Summer School w Łodzi z programem zawierającym warsztaty historyczne i architektoniczne? Zresztą pomysłów może być wiele. Tylko musi się chcieć. Szukamy wolontariuszek Stacey, studentka Youngstown University, która jest w podróży razem z Tomem i Helene, szuka modelki - młodej długowłosej kobiety, która zechciałaby poświęcić weekend i spędzić czas pozując do zdjęć na tle łódzkich fabryk. Ma powstać seria fotografii w scenerii łódzkiej, która zostanie pokazana w Stanach Zjednoczonych. To praca zaliczeniowa Stacey. Modelka na pamiątkę dostanie serię zdjęć. Zainteresowane panie mogą telefonować w czwartek i piątek w godz. 11-16, tel. 0 800 13 13 11. Gazeta Łódź |