spacer.png, 0 kB
Start
Czy wiesz, że...
Księży Młyn zajmował ponad sto lat temu 500 ha, co stanowiło 1/7 powierzchni ówczesnej Łodzi.
spacer.png, 0 kB spacer.png, 0 kB

Debata społeczna w sprawie nielegalnego plakatowania (Akcja!) Drukuj E-mail
Autor Szymon Kwiatkowski   
piątek, 12 styczeń 2007

Rozpoczęliśmy dyskusję, która w Łodzi budzi skrajne emocje. My, to nie tylko Łódź na Fali ale także, i na szczęście mieszkańcy Łodzi. Ten spór to wynik naszych Akcji, podczas których zwyczajnie sprzątaliśmy miasto.

Zamalowywaliśmy wulgaryzmy na elewacjach kamienic, zrywaliśmy plakaty dziko wiszące w mieście, niejednokrotnie niszczące budynki. Nasza cykliczna działalność rozpoczęła się pod koniec września a ostatnia Akcja przeprowadzona została 28 października. Posprzątaliśmy kilka ulic, zamalowaliśmy kilka wulgarnych  napisów, zerwaliśmy plakaty, które często odkrywały piękną “podstawę” - marmurowe tablice. 4 października wysłaliśmy list do prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, w którym apelowaliśmy by zajął się problemem brudu w mieście. Nie odpowiedział na list, problemem też się nie zajął. Postanowiliśmy więc spotkać się z nim. Naprzeciw nas stanął jednak ówczesny wiceprezydent Chądzyński. Jako “stary wróbel” nie zrozumiał istoty naszej pracy określając ją jako polityczną i propagandową. Znowu zostaliśmy z niczym a w mieście jak było brudno tak jest.

Niespodziewanie Gazeta Wyborcza zainteresowała się tematem. Powodem zainteresowania były filmiki, w których jeden z nas filmował plakaciarzy rozwieszających plakaty “gdzie popadnie”.  Temat wydał się bardzo interesujący i chwytliwy medialnie. Po kilku artykułach, burzliwych rozmowach na forach internetowych różnej maści zorganizowano spotkanie na temat “czystości w mieście”. W siedzibie Gazety  Wyborczej przy jednym stole było tłoczno. Pojawił się przedstawiciel MPK, Zarządu Dróg i Transportu, Straży Miejskiej, UMŁ Delegatura - Łódź Śródmieście, Zakładu Energetycznego, Prezes Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości oraz przedstawiciel Stowarzyszenia Łódź na Fali. Pojawili się także przedstawiciele kultury w osobie Marcina Pryta oraz Właściciel jednego z klubów łódzkich. Dyskusja trwała ponad półtorej godziny. Początkowo, szukaliśmy odpowiedzi jak skutecznie walczyć z nielegalnymi plakatami. Przedstawiciele różnych urzędów mówili jak radzą sobie z tym problemem. Wszyscy na sali zgadzali się, że coś trzeba zrobić. Jakoś zadziałać. Okazało się, że Urząd Miasta Łodzi stać póki co na przygotowanie ulotek informujących o tym gdzie i na jakich zasadach można wynająć powierzchnie reklamową pod plakaty oraz wnioskowanie do Rady Miejskiej o zmniejszenie opłat za miejsca na słupach. Pan Piotr Rajchert obiecał również, że sprawdzi, czy i na jakich warunkach byłoby możliwe zainstalowanie przez miasto dodatkowych słupów i tablic, bezpłatnych lub za symboliczną opłatą. Oto co dostaliśmy dzięki wydatnej pomocy Marcina Pryta i jego kolegów. Przygotowali bowiem projekty tablic, słupów, “fal” które mogłyby być miejscem do bezpłatnego plakatowania. Wreszcie i po raz pierwszy odezwała się ta strona, która powinna była to zrobić dawno.

    Zastanawiam się ile dostaliśmy. Dużo czy mało? Idąc na spotkanie nastawienie miałem neutralne więc z tego punktu widzenia dostaliśmy coś co na początek wydaje się zadawalające. Z punktu widzenia szybkiego załatwienia sprawy dostaliśmy, jako miasto niewiele. Ważne, że za około dwa tygodnie spotykamy się znowu by zweryfikować poczynania Umł i jego obietnice.

Wkrótce udostępnimy tu pełen zapis wideo z debaty.

Tutaj znajdziesz więcej informacji na temat Akcji!