spacer.png, 0 kB
Start arrow O Stowarzyszeniu arrow My w mediach arrow [Gazeta Łódź] Porozumienie w sprawie nielegalnych plakatów
Czy wiesz, że...
W 2004 roku region łódzki odwiedziło 1,2 miliona cudzoziemców, co daje nam 3 miejsce w Polsce.
spacer.png, 0 kB spacer.png, 0 kB

[Gazeta Łódź] Porozumienie w sprawie nielegalnych plakatów Drukuj E-mail
Autor Agnieszka Urazińska, Grzegorz Blachowski   
piątek, 12 styczeń 2007

W Łodzi będzie czyściej. W piątek na zorganizowanym przez "Gazetę" spotkaniu plakaciarze pojednali się z przeciwnikami zaśmiecania miasta, a urzędnicy obiecali rozwiązać problem nielegalnych afiszy.

thumb_z3846752X.jpgW naszej redakcji po raz pierwszy doszło do konfrontacji między tymi, którzy nielegalnie rozwieszają plakaty, tymi, którzy je zrywają oraz tymi, którzy na wygląd miasta mają wpływ. Zaprosiliśmy przedstawicieli władz, MPK, Zarządu Dróg i Transportu, straży miejskiej, Łódzkiego Zakładu Energetycznego, a także Łódzkiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości.

- Liczne miejsca są permanentnie zaklejone. Sytuację oceniam jako kiepską. Doszliśmy do kresu wytrzymałości - obwieścił Piotr Rajchert, dyrektor delegatury Łódź-Śródmieście.

Dyskusja była bardzo burzliwa i długa. Nie brakowało gorących okrzyków i pretensji. - Żyjemy w dużym mieście, a liczba słupów ogłoszeniowych jest jak dla małego miasteczka - mówił Szymon Kwiatkowski ze Stowarzyszenia "Łódź na Fali".

- Sprawdziliśmy to. Tylko 10 proc. słupów jest wykorzystanych - odpowiadał Jerzy Krajewski, zastępca dyrektora z Zarządu Dróg i Transportu.

Na to odezwały się głosy, że wszystko przez ceny - za metr kwadratowy powierzchni na słupie płaci się ponad złotówki do blisko trzech złotych dziennie.

- A powinny być bezpłatne! - mówił podniesionym głosem Marcin Pryt, twórca z punkowego zespołu i przedstawiciel plakaciarzy. - W Łodzi musi ich być co najmniej tysiąc. Na miejscu urzędników wstydziłbym się tu przychodzić. To co mówią, to hipokryzja!

Przedstawiciel MPK zasugerował, że najlepiej byłoby zmienić prawo i karać nie tych, którzy plakaty rozwieszają, tylko zleceniodawców.

- Ale wiele plakatów dotyczy imprez promujących miasto! A offowi artyści nie mają pieniędzy na reklamę - protestował Pryt.

- To, że w kulturze dużo się dzieje, oznacza jedno: Łódź żyje - dodał Piotr Kurzawa z Klubu Blu. - Miasto powinno się z tego cieszyć i promować artystów!

Plakaciarzy poparł Andrzej Rozenkowski, przedstawiciel właścicieli nieruchomości: - Od kiedy powiesiłem w budynku bezpłatne tablice na ogłoszenia, mam mniej pracy przy zrywaniu plakatów - powiedział.

Zdecydowana większość naszych gości była jednomyślna. Plakaciarze podali ręce obrońcom czystości i oznajmili: *potrzebne są dodatkowe miejsca na plakaty, *nowe słupy i tablice powinny być bezpłatne.

Ostatnie słowo należało jednak do przedstawiciela magistratu, dyrektora Piotra Rajcherta. Oto, co obiecał.

* przygotowanie ulotek informujących o tym gdzie i na jakich warunkach można wynająć powierzchnię reklamową pod plakaty;

* wnioskowanie do rady miejskiej o zmniejszenie opłat za miejsca na słupach;

I najważniejsze: * że sprawdzi, czy i na jakich warunkach byłoby możliwe zainstalowanie przez miasto dodatkowych słupów i tablic - bezpłatnych lub za symboliczną opłatą - w miejscach ustalonych wspólnie przez magistrat i plakaciarzy.

Już za kilkanaście dni spotkamy się w "Gazecie" w podobnym składzie. Urzędnicy obiecali, że wtedy usłyszymy o widocznych efektach tych obietnic.



Jak to się zaczęło?

Wczorajsze spotkanie było efektem burzy medialnej i gorącej dyskusji po naszym tekście "Łódź nie będzie wiochą z tramwajem". Opisaliśmy w nim grupę młodych ludzi, którzy na własną rękę walczą o porządek w mieście. Systematycznie organizują obywatelskie akcje zrywania plakatów, a ostatnio na własną rękę zatrzymują plakaciarzy. Wzywają w takich sytuacjach straż miejską, a całe obywatelskie zatrzymanie filmują. Nagrania umieszczają w internecie na portalu YouTube pod hasłem: "Plakaciarze to śmieciarze". Jak podkreślali, urzędnicy nie chcą z nimi współpracować, media zajmują się problemem tylko z okazji spektakularnych akcji, a łodzianie ignorują problem - niektórzy nie wiedzą nawet, że rozwieszanie plakatów w niektórych miejscach jest nielegalne.

Po tekście odezwali się wzburzeni plakaciarze. Są wśród nich młodzi artyści i właściciele lokali, które plakaty rozwieszają. Nie chcą być nazywani śmieciarzami. Uważają, że legalnych miejsc do wywieszania plakatów w Łodzi brakuje i są za drogie.


Gazeta Łódź

 
 
spacer.png, 0 kB

Logowanie

spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
spacer.png, 0 kB
  spacer.png, 0 kB

Forum na Fali